Powiedziałeś,
bym mówiła Ci Tato... jakbym wcześniej nie miała
Ojca.
Zapomniałam
co znaczy słowo miłość. A Ty powiedziałeś mi, że trudno jest
latać, kiedy długo ma się związane skrzydła.
Powiedziałam
Ci, że nie chcę już kochać, że nie umiem, że to trudne... A Ty
odpowiadasz "Kocham Cię". I nie mam już siły walczyć.
Nie
mam siły, bo zgubiłam się w tej beznadziei, w samotności zgubiłam
drogę. A Ty odnalazłeś mnie w smutku. We krwi. Powiedziałeś "Nie
lękaj się, bo cię wykupiłem, wezwałem cię po imieniu; tyś
mój".
Myślałam,
że mam być silna, że muszę walczyć. I walcząc o nic krzywdziłam
siebie. Krzywdziłam ludzi wokół mnie. Przepraszam Cię Boże. Już
nie chcę tak więcej. Ty przychodzisz wtedy, gdy mówię Ci
prawdę, w mojej słabości, w lęku. W ciszy i pokorze. W słabości
jest Twoja siła. Kiedy patrzę na krzyż i widzę Ciebie
ukrzyżowanego wiem, że właśnie tam jest Twoja siła. Największy
jesteś na krzyżu, umierający. Chcę umierać z Tobą. Wiem, że
nie będzie łatwo. Ale tylko wszystko tracąc można zyskać
wszystko.
Wiem,
że przetrwam. Jest tylko jeden warunek. Wszystko oddawać Tobie...
Jezu,
Tobie ufam i Tobie zawierzam. Oddaje Tobie wszystkie moje rany,
wszystkie słabości. Weź to i ulecz swoją miłością. Krusz
Panie. Zabierz mi serce kamienne a daj mi serce z ciała.
Boże,
jak wielka jest Twoja miłość do człowieka, że Ty, wielki Bóg
zstąpiłeś na ziemię, by umrzeć dla nas. Boże jak wielka jest
łaska Twoja, że dałeś nam święte swoje sakramenty. Jak wielka
jest Twoja łaska w ludziach, których spotykam, jak wielka jest
Twoja łaska w cudach, które codziennie czynisz, jak wielka jest
miłość Twoja w Twoich wiernych i świętych sługach. Tyś Bóg.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz