wtorek, 4 marca 2014

Powiedziałeś, bym mówiła Ci Tato...



Powiedziałeś, bym mówiła Ci Tato... jakbym wcześniej nie miała Ojca. 
Zapomniałam co znaczy słowo miłość. A Ty powiedziałeś mi, że trudno jest latać, kiedy długo ma się związane skrzydła.
Powiedziałam Ci, że nie chcę już kochać, że nie umiem, że to trudne... A Ty  odpowiadasz "Kocham Cię". I nie mam już siły walczyć.
Nie mam siły, bo zgubiłam się w tej beznadziei, w samotności zgubiłam drogę. A Ty odnalazłeś mnie w smutku. We krwi. Powiedziałeś "Nie lękaj się, bo cię wykupiłem, wezwałem cię po imieniu; tyś mój".
Myślałam, że mam być silna, że muszę walczyć. I walcząc o nic krzywdziłam siebie. Krzywdziłam ludzi wokół mnie. Przepraszam Cię Boże. Już nie chcę tak więcej. Ty przychodzisz  wtedy, gdy mówię Ci prawdę, w mojej słabości, w lęku. W ciszy i pokorze. W słabości jest Twoja siła. Kiedy patrzę na krzyż i widzę Ciebie ukrzyżowanego wiem, że właśnie tam jest Twoja siła. Największy jesteś na krzyżu, umierający. Chcę umierać z Tobą. Wiem, że nie będzie łatwo. Ale tylko wszystko tracąc można zyskać wszystko. 
Wiem, że przetrwam. Jest tylko jeden warunek. Wszystko oddawać Tobie...
Jezu, Tobie ufam i Tobie zawierzam. Oddaje Tobie wszystkie moje rany, wszystkie słabości. Weź to i ulecz swoją miłością. Krusz Panie. Zabierz mi serce kamienne a daj mi serce z ciała.


Boże, jak wielka jest Twoja miłość do człowieka, że Ty, wielki Bóg zstąpiłeś na ziemię, by umrzeć dla nas. Boże jak wielka jest łaska Twoja, że dałeś nam święte swoje sakramenty. Jak wielka jest Twoja łaska w ludziach, których spotykam, jak wielka jest Twoja łaska w cudach, które codziennie czynisz, jak wielka jest miłość Twoja w Twoich wiernych i świętych sługach. Tyś Bóg.